„Recenzja” Grey’a

Czego możemy się nauczyć od Grey’a?

Ostatnio postanowiłam z przyjaciółką obejrzeć film, o którym było bardzo głośno, który chyba wszyscy oprócz nas już widzieli, a mianowicie „50 twarzy Grey’a”. Sam film jest kiepski, brakuje w nim mięsa i krwi, których się człowiek spodziewa, akcja jest dość ciekawa, ale nie porywa. I mimo że kreacja głównego bohatera – tytułowego Grey’a, jest totalnie oczywista, można na jej podstawie wyciągnąć kilka wniosków, które mogą zmienić nasze myślenie o samym sobie.

Zaczynając od samego początku, dzieciństwo Grey’a było dość dramatyczne. Był synem prostytutki, doświadczył wiele przemocy, w wieku czterech lat został adoptowany przez strasznie bogatych ludzi. To nie koniec jego przygód, jako nastolatek traci cnotę z o wiele starszą od siebie kobietą, której upodobania seksualne były skrajnie wyjątkowe, a tym samym wciąga go w system relacji damsko-męskich, daleko odbiegających od normy. Był jej poddanym, a ona jego panią, której służył.

W dorosłym życiu, mimo wszystkich tych przeżyć, Grey jest zdecydowanie człowiekiem sukcesu. Jak sam o sobie mówi, zna się na ludzkich zachowaniach, wie jak postępować z ludźmi, by osiągnąć cel. Ma wszystko, co mogłoby się wydawać, jest celem dzisiejszego człowieka: urodę, charakter, pieniądze. I lecą na niego wszystkie kobiety. Pierwszy wniosek jaki się tutaj nasuwa, to, że cierpienie często wychodzi nam na dobre. Znam wiele osób, które po trudnych przejściach podniosło się i osiągnęło naprawdę wiele. Może nam się wydawać, że trud życia jest czymś złym, czymś co nas niszczy. Absolutnie. On nas umacnia, uczy cierpliwości i wytrwałości, które są niezbędne by osiągnąć sukces. Zacznijmy więc patrzeć inaczej na nasze życie i na wyzwania, które ciągle są nam rzucane. To właśnie ci, którzy najwięcej dostają od losu, najgorzej kończą. Nie możemy się poddawać, tylko dlatego, że nie jest tak, jakbyśmy tego chcieli. Bo może być o wiele lepiej.

Druga lekcja, której uczy nas Grey sięga nieco głębiej. Mimo sukcesu, jaki osiągnął, nie jest do końca szczęśliwym człowiekiem. W zwykłej relacji z dziewczyną, ukazuje jak wiele problemów go nęka, nie potrafi normalnie rozmawiać, okazywać uczuć. Jest zagubiony. Nasze zranienia często tkwią głęboko w naszych wnętrzach. Można je usunąć, ale przede wszystkim należy tego chcieć. I uwierzyć w to, że się da. Wielu z nas, jak Grey, wychodzi z założenia, że jestem jaki jestem i tego się nie da zmienić. Owszem, da się. To nam pokazuje Anastasia, która z szarej, przestraszonej dziewczyny, zmieniła się w dojrzałą, pewną siebie kobietę. Zmieniła ją miłość, którą żywiła do Grey’a. Ta sama miłość, która popchnęła ją do przełamania dla niego wszystkich swoich barier i która dała jej siłę, by nie pozwolić na to, by ją krzywdził.

Nawet film, który przypomina w dużej mierze zwykłego pornosa i jest słabo sklejony może nam ukazać pewną życiową mądrość. Tak samo jest z każdą małą rzeczą w naszym życiu, której prawdziwej wartości często nie dostrzegamy.

2 myśli nt. „„Recenzja” Grey’a”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *