Piękna!

PIĘKNA!

Na początku, zastanówmy się, kim jest w ogóle piękna? Piękna to kobieta. Piękna jest dziewczyną Jezusa, do Niego należy, w nim odnajduje swoje prawdziwe oblicze, najcenniejsze na świecie. Piękna to osoba, która zna swoją wartość, która wie, że cały świat, bez niej jednej, jest po prostu niczym, bo tylko ona potrafi ożywić to, co martwe. To właśnie ona sprawia, że mężczyźni chcą się zmieniać, przy niej nie są wulgarni, dla niej chcą zmieniać rzeczywistość, by ona mogła poczuć się bezpieczniej, lepiej. Bo na to właśnie zasługuje.
Sedno odkrycia tego, kim jesteś, Piękna, tkwi w Twoim początku…
„21 Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał wyjął jedno z jego żeber11, a miejsce to zapełnił ciałem. 22 Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, 23 mężczyzna powiedział:
«Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała!
Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta»„

Twój początek jest… wydawałoby się, że w mężczyźnie. Nie. Twój początek jest w Tym, w którym jest też początek mężczyzny, w Tym, który powołał Cię do istnienia, w Bogu. To jest dość oczywiste. Stworzyciel bezpośrednio definiuje swoje stworzenie, żeby poznać siebie, musisz poznać Boga. Bóg jest Miłością. Bóg jest dobry. Bóg jest piękny. A jeśli On taki jest, oznacza to, że i Ty taka właśnie jesteś. Wierzysz w to?
Jeśli odpowiesz TAK są dwie opcje:
-Gratulacje!
-Chyba Cię zarąbiemy…
Pierwsza dotyczy sytuacji, kiedy rzeczywiście tak jest, są kobiety świadome tego, kim są, prawdziwie piękne, duchowo, cieleśnie, takie które spełniają swoje powołanie.
Druga, dotyczy sytuacji, kiedy mówisz sobie „No jasne, że jestem piękna, stworzył mnie Pan Bóg, muszę być piękna, bla, bla, bla, bla…” Natomiast w rzeczywistości toniesz w kompleksach „Jasne, jestem piękna… powinnam schudnąć”, „Jasne, jestem piękna, mam krzywy nos”, „Jasne jestem piękna, ta Kasia to jest piękna… też bym chciała tak wyglądać”. Zdarza nam się dość często rozmawiać z kobietami i niezwykle rzadko, o ile kiedykolwiek, przyznają, że są piękne. A wyglądają nieziemsko. O co tutaj chodzi?
Znasz pewnie takiego kogoś, kto nazywał się Lucyfer. Otóż, jego imię oznacza „niosący światło” → światło – Bóg („Bóg jest światłością”) → „niosący Boga”
Lucyfer był tym, który był najbliżej Boga, był najpiękniejszym z aniołów. Nic więc dziwnego w tym, że gdy Bóg postanowił podzielić swoją Miłość na jeszcze więcej osób, w dodatku na ludzi, którzy są słabi, grzeszni, w dodatku Lucyfer miał im jeszcze służyć, zbuntował się. Tę historię wszyscy dobrze znamy. Jaki ma to dla nas wymiar? Bunt Lucyfera wiązał się z utraceniem więzi z Bogiem, wiązał się z utratą jego piękna. Wniosek jest jasny, jeśli Szatan stracił swoje piękno, musi zrobić wszystko, żebyś i Ty je straciła.
Szatan jest silny i inteligentny, potrafi Ci wmówić wszystko, potrafi Cię skusić, sprawić, że znowu upadasz. Jest tylko jedna opcja: STOCZYĆ Z NIM WALKĘ!
Walkę? Przecież to rola mężczyzny…
Otóż nie. W jednym ze swoich kazań ojciec Adam Szustak wypowiedział takie słowa: „Czy Wy kobiety, macie świadomość tego, że jesteście kobiece, kiedy jesteście silne?” Nie chodzi tu oczywiście o siłę fizyczną, że możesz podnieść 5-kilogramowy worek z cementem xd Siła duchowa jest Twoim atrybutem, jest koniecznym elementem Twojego życia duchowego, jeśli ma ono być pełne.
Jeśli kolejny raz popadasz w nieczystość, jeśli kolejny raz nie chce Ci się modlić, jeśli kolejny raz nieszczęśliwie się zakochałaś i wmawiasz sobie, że jesteś beznadziejna, jeśli kolejny raz patrzysz na siebie ze wstrętem, jeśli kolejny raz się poddajesz, to proszę, kolejny raz, daj szansę Bogu!
Co zrobić?
Niestety, nic nie zrobi się samo. Chyba najodpowiedniejsze w tym momencie będzie świadectwo:
(Misia):
Mam 20 lat, wyglądam tak jak przedstawia to zdjęcie wyżej (ja to ta w dłuższych włosach:)). Jestem piękna. Około dwóch lat temu, nie różniłam się diametralnie od tego, jak jest teraz, a jednak moje myślenie było o 180° inne. Co prawda widziałam w sobie jakąś tam wartość, jednak uważałam, że jestem absolutnie brzydka. Uważałam, że mam całkiem fajny charakter, dlatego też ludzie mnie trochę lubią. Ale na pewno nie myślałam, że jestem piękna i wartościowa. Wszystko zaczęło się zmieniać, po rekolekcjach I ° Oazy Nowego Życia. Tam poznałam wiele wspaniałych ludzi, z niektórymi przyjaźnię się do dzisiaj. A przede wszystkim nawróciłam się. Od zawsze byłam katoliczką, ale nie miałam zbyt głębokiej, prawdziwej relacji z Bogiem. Rekolekcje odbywały się w lipcu, nie od razu wszystko się zmieniło. Przez wakacje było jeszcze całkiem normalnie, tak jak przedtem. Potem we wrześniu, zaczął się rok szkolny, byłam w klasie maturalnej. Jakoś w drugim tygodniu września zdarzył mi się wypadek, doznałam oparzenia obu nóg, konkretnie ud. Ból był ogromny, w związku z tym przez jakieś dwa tygodnie leżałam cały czas w łóżku, praktycznie nie mogłam chodzić. Nie miałam za bardzo co robić (wiem, mogłam się uczyć xd), toteż zaczęłam się trochę więcej modlić. Potrafiłam odmówić cały różaniec, koronkę, zanim moja siostra wróciła ze szkoły. Potem wyzdrowiałam, wszystko wróciło do normy, nie miałam już tyle czasu na modlitwę, ale zaczęłam brać udział w weekendowych rekolekcjach w Pelplinie (Oazy Modlitwy). Minął wrzesień, w październiku codziennie odmawiałam różaniec, w listopadzie zaczęłam codziennie chodzić na Mszę Świętą. Od tego czasu moje dni wyglądały następująco: Wstaję, ogarniam się, idę na autobus, w autobusie odmawiam jutrznię, zaczynam różaniec, kończę docierając do szkoły, mam lekcje, wracam do domu, najczęściej jest godzina 15, więc odmawiam koronkę, różaniec, 3 ulubione psalmy. Wieczorem Msza Święta, nieszpory, przed snem kompleta. Mniej więcej taki tryb życia utrzymywałam przez rok, do tego dochodziło wiele postów, które działają 3 razy mocniej niż modlitwa. Dzisiaj wciąż jestem codziennie na Mszy Świętej (chodź zdarza się, że opuszczę) wciąż się modlę, może nie aż tyle co wtedy. Nie wiem, kiedy i jak to się stało, ale w tym czasie Bóg zmienił całkowicie moje myślenie, dokonał wiele cudów, uzdrowił mnie i pokazał jak bardzo jestem dla Niego cenna i wartościowa. I Piękna. Modlitwa może wszystko przekształcić. Nie ma innych narzędzi walki z Szatanem, tylko modlitwa, post i miłosierdzie wobec naszych braci i sióstr. W ten sposób zwyciężysz ze swoim grzechem, zwyciężysz ze złem.

Piękna ożywia każdy centymetr kwadratowy przestrzeni w której się znajduje. Bóg przeznaczył dla niej wyjątkową rolę, tak jak On staje się ona dawczynią życia. Jeśli jej zabraknie, co nam zostaje?

Dlatego wyruszamy w drogę, najpierw do swojego wnętrza, by odnaleźć tam piękno które jest ziarnem zasadzonym przez Boga w sercu każdej kobiety. Modlitwa i poszukiwanie siebie jest źródłem które pozwala mu wzrosnąć, stać się pięknym drzewem, które stanie się domem dla innych stworzeń.

Jesteś ożywieniem. Świat bez Ciebie umiera. Nie jesteś potrzebna. Jesteś niezbędna. Nie czekaj.

„5 Bo małżonkiem twoim jest twój Stworzyciel,
któremu na imię – Pan Zastępów;
Odkupicielem twoim – Święty Izraela,
nazywają Go Bogiem całej ziemi. „

*fragmenty pochodzą z Biblii Tysiąclecia, wydawnictwa Pallotinum

3 komentarze do “Piękna!”

Skomentuj Renia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *