Słyszałem Twoją modlitwę, widziałem Twoje łzy, Uzdrowię Cię! (Iz 38, 5)

Bóg często obiecuje. Wiele dobrych rzeczy, uzdrowienia, uwolnienia, wyprowadzenia, ale też zdarza się, że karę. Co jednak pewne, to że dotrzymuje słowa, dlatego, że wie, że może wszystko i chce, żebyśmy też się o tym przekonali.

Chciałabym trochę o uzdrowieniu. Bo uważam, że jest potrzebne. Każdemu, bez wyjątku, w dodatku codziennie.

Najpierw kwestia podwójnej rzeczywistości, na naszym świecie jest jedna rzeczywistość dosłowna, materialna, to wszystko co widzimy, czego możemy dotknąć, co jest pewne. I druga, której nie widać, ale którą możemy poczuć i która niezwykle mocno wpływa na nasze życie, choć jest czymś nienamacalnym. Dlaczego o tym mowa? Dlatego, że tak samo jest w kwestii uzdrowienia, mianowicie uzdrowienie może dotyczyć choroby fizycznej, ale też duchowej. I o ile tej pierwszej doświadczają niektórzy, przynajmniej do pewnego wieku, o tyle tej drugiej bezwzględnie każdy z nas. Dlatego, że przyczyną tej drugiej jest grzech. Grzech, który my sami popełniamy, ale też grzech, który popełniają inni, a przez to krzywdzą nas i powodują w nas liczne zranienia.

Uzdrowienie fizyczne jest niezwykle spektakularne, zwłaszcza w niektórych przypadkach, gdzie ludzie nagle odzyskują wzrok, czy władzę w nogach, jest to niesamowity dar i ewidentny dowód Bożej obecności w naszym życiu. Jest bardzo istotne, daje świadectwo, umacnia wiarę i buduje wspólnotę Kościoła.

Uzdrowienie duchowe jest niestety po pierwsze dużo trudniejszym procesem, po drugie i bardzo przykre, bagatelizowanym. Każdy z nas nosi w sobie czarne plamy, rany, nieraz bardzo głębokie, które blokują nasze możliwości. Każdy z nas jest grzeszny i każdy z nas został w życiu zraniony.

Od czego się zaczęło?

Zaczęło się, jak to się zwykle zaczyna od początku, mianowicie od naszego dzieciństwa. Jeżeli para uprawia seks, czy to w małżeństwie czy też nie i w swoich myślach obawiają się poczęcia dziecka, a ono się pocznie, to zna to uczucie, że jest niechciane. Zranienie może więc począć się razem z nami. Jako dziecko każdy z nas jest niezwykle empatyczny, jeśli nie rozumie się języka, czy zasad panujących w świecie w którym żyjemy, mamy pełną dominację pojmowania świata poprzez uczucia. I gdy ktoś na nas krzyczy, nawet nie używając jakichś strasznych słów to dokładnie możemy odczytać to, co jest w sercu tej osoby i to nas kształtuje. I rani nas. A w naszym dzieciństwie począwszy od rodziców a na rówieśnikach w szkole i pierwszym zakochaniu skończywszy mamy ciąg nieustających zranień, jedni w większym, drudzy w mniejszym stopniu, ale w pewnym stopniu każdy z nas. Kiedy wychodzimy z etapu dzieciństwa, po pierwszej komunii świętej kończy się okres nieświadomego grzechu, co prawda przez całe życie możemy grzeszyć i nie wiedzieć, że coś jest grzechem, ale właśnie pierwsza komunia otwiera nam oczy na większość złych czynów, które popełniamy. To nie znaczy, absolutnie, że przestajemy grzeszyć, a w dzisiejszych czasach środowisko młodzieży grzech ustawia na piedestale i pokazuje, że jeśli nie grzeszysz, jesteś nikim. Dlatego zaczynamy używać słowa „Ku***” w postaci przecinka, chlać do utraty świadomości, palić, ćpać i przede wszystkim należy: stracić dziewictwo. Bo przecież nie możemy być frajerami, którzy zamierzają czekać do ślubu, bo głupi Kościół nam tak każe. W tym stadium krzywdzimy siebie i innych, nieustannie ciągniemy się w bagno, z którego, kiedy je sobie uświadomimy, będziemy się latami wyciągać.

 Nawet kiedy się nawrócimy, nie przestajemy grzeszyć. Nie przestajemy więc się kaleczyć. Chorzy duchowo zostajemy na zawsze, dopóki nie osiągniemy świętości.

 Proces leczenia zaczyna się w miejscu w którym uświadomisz sobie jak bardzo jesteś chory. I przyjmiesz tę świadomość, co jest chyba najtrudniejsze. W tym celu należy dokonać głębokiej retrospekcji, do momentów z dzieciństwa, które w miarę pamiętamy. Prześledzić swoje życie, przypomnieć sobie nie tylko te dobre chwile, ale też te złe. To jest niestety niezwykle bolesne, dlatego, że jesteśmy w stanie przypomnieć sobie ból, którego doznaliśmy lata temu.

Jeśli jednak tego dokonamy, następnym krokiem jest pragnienie uzdrowienia. Wielu z nas może mówić „Oczywiście, że chcę być zdrowy”, ale nie mieć tego pragnienia w sercu. Wydaje się to paradoksalne, że możemy pragnąć naszego cierpienia, ale uwolnienie jest bardzo kosztowne, a siedząc z naszym bólem nie musimy niczego zmieniać, w dodatku mamy zawsze w zanadrzu naszą „łatkę zranionej osoby”, co pozwala nam się ciągle usprawiedliwiać  i mieć poczucie wyjątkowości, czy martyrologii.

Kiedy zapragniemy zmiany musimy mieć świadomość, że uzdrowienie jest bardzo bolesne i długotrwałe. Przede wszystkim trzeba ciężko pracować duchowo, poprzez częste przyjmowanie sakramentów (Eucharystia, Spowiedź, Sakrament Chorych), modlitwę osobistą i proszenie o wsparcie wspólnoty, do której dobrze jest należeć. Ważnym elementem uzdrowienia duchowego jest również prowadzenie przez księdza, który pomoże nam rozpoznać nasze zranienia i wskaże sposób by je uleczyć. Sami sobie z tym nie poradzimy. Najtrudniejszym elementem uzdrowienia duchowego jest zaufanie Bogu, że to wszystko co dla nas robi dąży do lepszego, że mimo iż jest ciężko i to się ciągnie, to w końcu spełni się obietnica dana nam od Niego.

 Sama doświadczam uzdrowienia duchowego i choć ten proces wciąż trwa i jest ciężki, to już widzę owoce Bożego działania. Jeszcze rok temu uważałam, że Bóg wcale nie chce mojego szczęścia, że Jego wolą jest bym cierpiała całe życie i nie doznała prawdziwej radości. Dzisiaj wiem, że to już tutaj na ziemi mamy być w pełni szczęśliwi i tego zaczynam doświadczać, bo pomimo wielkiego bólu, jaki przeżyłam, Bóg postawił na mojej życiowej drodze ludzi, którzy pokazali mi, że ja też mam być szczęśliwa.

Dlatego chciałam o tym napisać, żeby, może chociaż jedna osoba odważyła się wejść na drogę uzdrowienia duchowego, żeby doświadczyła tego, co ja i zobaczyła, jak bardzo Bóg nas kocha.

On sobie nigdy nie odpuści, On nigdy z Ciebie nie zrezygnuje.

Chwała Panu!

Misia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *