Między nami wariatami!

Duch Święty.

„Być naćpanym Duchem Świętym” – tak powinno brzmieć motto dzisiejszych katolików. Wśród nas są tacy wciąż nieliczni. Szerzą się ruchy Odnowy w Duchu Świętym, coraz więcej się mówi o charyzmatach, wielu z nas ich doświadcza, mówi językami, zasypia w Duchu, prorokuje. Zdarza się, to prawda. Ale coś innego powinna dla nas znaczyć relacja z Duchem Świętym, bo jeśli z jakąś osobą mamy relację, to jest ona z nami na co dzień a nie od jednej Mszy z modlitwą o uzdrowienie do następnej.

Znam ludzi, którzy się ciągle uśmiechają. Naprawdę nieustannie. Którzy zawsze powiedzą dobre słowo, którzy zawsze, gdy się ich spotka mówią coś o Bogu. Którzy „tętnią tym Duchem”. I patrząc na nich sama chcę taka być.

Przede wszystkim potrzebna jest tutaj, jak zwykle, modlitwa. Ale to nie jest takie jednoznaczne, w tej modlitwie trzeba zwrócić uwagę na to, żeby prosić KONKRETNIE o Ducha Świętego i również o KONKRETNE dary. Musimy sobie zdać sprawę z tego, że naszym powołaniem jest stać się takimi świadkami Chrystusa jakimi byli 2000 lat temu apostołowie i czynić to, co oni czynili. Jeśli wydaje Ci się, że nigdy przez Twoje ręce Bóg nie dokona uzdrowienia, jesteś w błędzie. Zapamiętaj to zdanie. Bo jeśli taka jest Jego wola, a Ty się Jej oddasz, będziesz to czynić.

” Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca.”  (J 14, 12)

Na Ducha Świętego trzeba się również otworzyć, nie przyjdzie do zamkniętego serca. Dla mnie najwspanialszą pomocą w proszeniu o Ducha Świętego jest ta, która sama uczestniczyła wraz z apostołami w Jego Zesłaniu – Maryja. Ona była przepełniona Nim i pozwoliła się absolutnie prowadzić, a z pewnością wesprze nas w proszeniu o Niego. (Niedługo się okaże, że jest to blog Maryjny…)

Jest jeszcze jeden ważny aspekt, o którym usłyszałam na jednym z kazań, a którego potwierdzeniem jest również Matka Boża. Duch Święty nie ma szans działania, kiedy mieszka w nas pycha. Jest to bardzo ciężkie, dlatego że kiedy zaczyna się coś dziać, coś niesamowitego, doświadczamy niesamowitych darów, proroctwa, czy świadectwa, łatwo jest nam popaść w samozachwyt, przecież to my mówiliśmy tak piękne słowa, czy dokonaliśmy tak pięknych czynów. Wtedy trzeba zawsze pamiętać, że jesteśmy tylko narzędziami. Człowieka w relacji z Duchem Świętym można porównać do instrumentów, które same z siebie nic ciekawego nie dają. A kiedy posłuży się nimi cząstka życia tworzą coś wspaniałego. Takim Artystą jest Duch Święty. Który chce z naszego życia zrobić arcydzieło.

A przez te instrumenty przypomniała mi się piosenka 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *