Gdzie są do cholery chrześcijanie?!

Chodzę do kościoła od dziecka. Logiczne, wychowuję się w katolickiej rodzinie, wszystkie sakramenty, co niedziela w kościele. Mama uczyła mnie modlitwy Ojcze nasz i Dziesięciu Przykazań. Jakoś od czasu bierzmowania, pamiętam, że zaczęłam rozmawiać z Bogiem. Potem była oaza. I zaczęła się moja relacja z Bogiem, tak na serio. Od tego czasu przewinęłam się przez całe mnóstwo wspólnot, poznałam ogrom ludzi. Z różnych stron Polski, Świata, z różnych wyznań, z różnych środowisk.

I dzisiaj, siedzę, chodząc prawie codziennie do kościoła, przyjaźniąc się z prawie samymi wierzącymi osobami, zastanawiam się, gdzie są chrześcijanie. Bo znam tylko kilku.

I może to będzie obraźliwe co napiszę. Ale ludzie, którzy przychodzą co niedzielę do kościoła, żeby „odsiedzieć” godzinę, to nie są dla mnie chrześcijanie. Ba! Ludzie w oazie, którzy zamykają się na innych, którzy mają swoje zasady, które ich ograniczają, a dla nich są priorytetem, to nie są chrześcijanie. Ludzie ze wspólnot odnowowych i im podobnych, którzy swoją wiarę opierają na emocjach, to nie są chrześcijanie.

Słucham codziennie słów Ewangelii i chce mi się teraz płakać na myśl, jak bardzo to, co nazywamy dzisiaj chrześcijaństwem różni się od tego, czym być powinno.

Mam dosyć księży, którzy olewają swoich wiernych i mam dosyć wiernych, którzy im na to pozwalają. Ci którzy są wzorem, to absolutne jednostki. Giną w tłumie i nawet nikt nie wie, że wszyscy powinniśmy być kimś więcej. Że powinniśmy nasze życie zamienić w cud. Że Jezus chciałby wypływać z nas, że chciałby, żebyśmy Nim oddychali, jak powietrzem.

Kto to jest według mnie chrześcijanin? To człowiek, który czyni cuda swoją obecnością. Prawdziwy naśladowca Chrystusa. To człowiek dzięki któremu ludzie się uśmiechają. Który dzieli się sobą, gdy tylko może. Który oddaje wszystko co ma. Jest wierny Bogu, choć upada, to powstaje i nie poddaje się, bo On jest jego siłą.

Sama nie wierzę chyba w cuda. I chyba nie jestem prawdziwym chrześcijaninem. I nie. Nie chodzi mi o to, żeby być idealnym człowiekiem. Tylko, żebyśmy mieli serca na dłoniach, a nie zakopane tylko dla siebie i dla tych, którym opłaca nam się je dać. Proszę, jeśli ktoś to przeczyta, wyrwijmy sobie dziś nasze serca i oddajmy je Bogu i ludziom. Zacznijmy od nowa! Zacznijmy chrześcijaństwo. Może Świat zacznie być wtedy piękniejszy. Proszę…

Dobrej nocy 🙂