O panu motorniczym słów kilka.

Kto z nas zna przepis na to jak wieść udane życie? Kto może powiedzieć o sobie, że jest w pełni zadowolony i niczego mu nie brakuje? Kto z nas wie czego chce od życia?

Optymistycznie zakładam, że znajdzie się grupa osób która zna cel swojego istnienia. Ale nie zawsze tak jest.

Jadąc wczoraj tramwajem który targany był to w lewo, to w prawo humorem pani motorniczej usłyszałam bardzo ciekawą historię. Otóż jeden z pasażerów zaaferowany niecodzienną przejażdżką, opowiedział o swoim przyjacielu – motorniczym.

Facet podobno od dziecka chciał prowadzić tramwaj. Wiedział wszystko na temat tramwajów, znał wszystkie modele, trasy, każdy przystanek – słowem – wsio! To wydawało się wręcz chore.

W końcu udało mu się zostać motorniczym i jest mega szczęśliwy. Gdy tylko wsiada do tramwaju ma banana na twarzy i jazda!!

Okazuje się, że nie trzeba wieść niesamowicie pasjonującego życia żeby być usatysfakcjonowanym. Nie trzeba być gwiazdą pop, aktorką, prezesem najbogatszej firmy w kraju, albo sławnym sportowcem.

Można być motorniczym, sprzedawać frytki, nawet sprzątać! Po prostu miej odwagę wybrać to co naprawdę kochasz, bez względu na to co powiedzą inni! A może pomylisz się 100 razy, nieważne! Ja się pomyliłam, zmieniłam studia i teraz zajmuję się tym co rzeczywiście kocham. Słyszę nie raz, nie dwa: byłaś na przyszłościowym kierunku, po co zrezygnowałaś, po tym nie ma pracy itd. itp.

Nic nie odpowiadam, niech sobie gadają. Być może nie rozumieją co znaczy robić w życiu to co się kocha! Miejmy odwagę wybierać!

I na koniec ukochany Dostojewski:

„Bo do szczęścia stworzeni ludzie, a kto całkowicie szczęśliwy, godzien jest powiedzieć sobie: wypełniłem prawo Boże na tej ziemi”

Bracia Karamazow

2 komentarze do “O panu motorniczym słów kilka.”

  1. Gdyby człowiek nie chciał za każdym dniem więcej od życia i więcej wówczas zapewne mógłby spokojnie podpisać się pod kolejnym genialny cytatem z Dostojewskiego.

    W odniesieniu jednak do treści opowieści optymistycznej o motorniczym szczęściarzu to powiem tak, dobrze jest kiedy człowiek słucha swego wewnętrznego głosu i dąży do spełniania własnych marzeń, a nie do zadowalania wszystkich z otoczenia.

    Wczoraj szłam z psem na spacer- również lubię słuchać ludzi, podsłuchiwać ;););) dyskretnie- pies stoi, wącha coś, ja go nie ograniczam, bo mam dobry pretekst, aby wyciągnąć gumowe uchu;);) Jedna kobieta pyta drugą, gdzie na studia idzie twoja córka. Ta lekko speszona odpowiada, że nigdzie się córka nie wybiera, bo od kilku dni robi jej, czyli matce, karczemne awantury, że nakazała jej iść do średniej ekonomiczne, w której ona się kompletnie nie widzi, a po której również nie widzi dla siebie przyszłości.
    Zachowanie agresywne córki to jedno, brak jakiegoś porządku duchowego to drugie, ale istotne jest zdanie- wybrałam jej szkołę średnią.
    Może czasami warto jest pozwolić dziecku, ogólnie człowiekowi marzyć, aby mu nie zaburzać istoty celu.

  2. Całkiem przypadkowo trafiłam na tego bloga i praktycznie zaraz przeczytałam kilka wpisów. Świetnie że to piszesz, że w chłamie internetowej tandety można przeczytać coś takiego:)
    Pozdrawiam, pisz dalej 🙂 na dzień kobiet zapraszam na nocne czuwanie do Pieniężna (7/8 marca).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *