Zaplątani…w niewiarę?

Zainspirowana piękną bajką pt.  'Zaplątani’ zaczęłam się zastanawiać się nad tym naszym kochaniem.

Mam nadzieję, że czytelnik oglądał, jeśli nie, niech czytelnik jak najszybciej obejrzy! Historia jest piękna,  ja skupię się natomiast na zakończeniu. Otóż Roszpunka która ma magiczne, leczące włosy zostaje obezwładniona przez swoją macochę – czarny charakter. Zgadza się pójść z nią i służyć jej do końca życia pod warunkiem, że będzie mogła uratować ukochanego – Julka, młodego złodziejaszka który przed chwilą został przez macochę pchnięty nożem. Macocha się zgadza, w końcu jej się to opłaca, ale Julek nie jest zachwycony pomysłem, bo wie, że jeśli Roszpunka go uratuje to będzie uwięziona, więc ostatkiem sił odcina jej nożem włosy które w ten sposób tracą magiczną moc i nie mogą uleczyć jego rany.

Macocha z hukiem wypada z wieży ale to nieistotny szczegół ;p

Roszpunka płacze, i okazuję się nagle, że jej łzy leczą ranę i Julek żyje! Myślę, że zadziałała tu jakaś niesamowita siła. I to była  miłość. Właśnie taka w jaką już nie wierzymy.

I z tego powodu bardzo mi przykro. I tego bardzo nie rozumiem. Podobno nie jesteśmy w stanie myśleć o czymś czego nie ma.          Więc skoro ktoś stworzył taką historię to taka miłość gdzieś istnieje. Tylko dlaczego zawsze tak daleko od nas? Dlaczego nie jesteśmy dla siebie ludźmi którzy tak pragną szczęścia, wolności i dobra dla drugiego, że oddadzą za to swoje szczęście, wolność a nawet życie?!

Dlaczego nie potrafimy na drugą osobę patrzyć z takim zachwytem, który sprawiłby, że uwierzyłaby ona, że może wszystko zmienić?

Nie jest wcale problem to, że jest to niemożliwe.

My w to po prostu nie wierzymy. A skoro nie wierzymy, to po co próbować?

3 komentarze do “Zaplątani…w niewiarę?”

  1. no mi się ten film nie podobał. dooglądałem do momentu kiedy weeszli do knajpy i zobaczyłem co wewnątrz niej. czy tylko ja mam takie wrażenia, że ta wersja nie jest dla dzieci? gdzie jest dobro w tym filmie? ja mam np 33lata i moja wrażliwość nie pozwoliła mi dokończyć…

    1. No cóż, każdy ma swój gust, swoją wrażliwość i do każdego trafia coś innego 🙂

Skomentuj Marta i Michalina Literskie Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *