Afera księdza geja…

Przedwczoraj rano usłyszałam i zobaczyłam księdza Krzysztofa Charamsę w brawurowym występie dotyczącym jego orienacji seksualnej. Jak pewnie większość z Was.

Kościół podjął odpowiednie działania wobec księdza Charamsy, natomiast laickie media podjęły działania (wątpliwie odpowiednie) wobec Kościoła, obrzucając go błotem hipokryzji i przyrównując do mafii. Oczywiście nie dziwi to w najmniejszym nawet stopniu.

Wszystko co się dzieje wokół przypominać zaczyna jakiś dziwny film, w którym następuje apokalipsa. Możliwe, że się zbliża. Ale nie to chciałam w tym wpisie zaznaczyć.

Patronką dnia dzisiejszego jest święta siostra Faustyna. Jak dobrze wiemy niezwykła święta związana z Bożym Miłosierdziem. I jedyne, co należy dzisiaj przemyśleć i zrozumieć, to wielkość i niesamowitość Jego miłosierdzia. Bo trzeba wybaczyć księdzu Charamsie. To że jest gejem, bądź to że kłamie. To że zdradza Kościół i zdradza Chrystusa. Trzeba przebaczyć tym wszystkim ludziom, którzy teraz w swojej zatwardziałości się cieszą, mówią sobie „W końcu się wydało, co się dzieje w tym Kościele”, którzy złorzeczą Oblubienicy Chrystusa. Trzeba wybaczyć tym wszystkim księżom, którzy naprawdę upadają i stają się zgorszeniem dla wiernych, powodując taki właśnie obraz Kościoła.

Trzeba dzisiaj odetchnąć i pomyśleć „bywa”. Przekrzykując się we wzajemnych oskarżeniach, szukając „prawdy”, szukając winnych, można się tylko totalnie zgubić. I przede wszystkim można się zdołować. Bo wesoło nie jest, nie oszukujmy się.

Jedyne co nas dzisiaj uratuje to „Bądź wola Twoja”. Jezus wie co zrobić. My nic nie wymyślimy. Możemy Mu tylko zaufać. Albo raczej aż. Bo jak widać, niektórym wciąż łatwiej przychodzi walczyć z całym światem niż z własnym wnętrzem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *