Krytyka księdza Kaczkowskiego

Na samym początku chciałam zaznaczyć, że szanuję księdza Kaczkowskiego, modlę się za niego i ten post nie ma być atakiem w jego stronę. Uważam jednak, że skoro kapłani są tylko ludźmi mogą się mylić. A jeśli ktoś, podobnie jak ja ma wątpliwości co do słuszności jego wypowiedzi:(https://radiogdansk.pl/index.php/wiadomosci/item/37415-ks-kaczkowski-jesli-nie-przyjmiemy-uchodzcow-mozemy-pusty-wigilijny-talerz-wyrzucic-przez-okno-film.html)

to może odnajdzie się również w moim punkcie widzenia. Nieczęsto poruszamy tutaj tematy polityczne, ale temat uchodźców jest, jak widać, ściśle powiązany z naszą wiarą.

Denerwuje mnie robienie z Chrześcijan ludzi, którzy w kółko mają się uśmiechać, wszystkim przytakiwać i robić to, czego od nas oczekują, niczego nie krytykować, na wszystko pozwalać. Chrześcijaństwo to walka, każdy dzień nią jest, w dzisiejszym świecie bez Boga. I to nie jest cukierkowe głoszenie że „Bóg nas kocha”, za każdym razem kiedy mówimy to światu to wielu z nas umiera w środku ze strachu, przełamując swoje najdalsze granice.

Ksiądz Kaczkowski stwierdził, że nie mamy się bać dechrystianizacji Europy, bo „Europa sama się dechrystianizuje”. W istocie. Czy to znaczy że mamy przestać cokolwiek z tym robić?! Nie modlić się, nie ewangelizować i pozwolić żeby w naszym kraju zakwitło prawo Szariatu? Przypomnę tylko, kolokwialnie ujmując, idiotów z pierwszych wieków chrześcijaństwa, którzy pchali się do ukrzyżowania, a jak przyszło co do czego, to uciekali ze strachu. Nie byli na to gotowi. Bóg decyduje kiedy i jakie cierpienie nas uświęci, nie mamy o nie starać się sami. Tak długo jaki się da powinniśmy bronić naszej wiary i kultury przed zniszczeniem.  A nie wpuszczać ludzi, o których nic nie wiemy. Jeśli tak się stanie, że zajmą nasz kraj siłą i zaczną zabijać chrześcijan, przyjdzie nam umrzeć za wiarę, to okej, umierajmy, będziemy musieli przyjąć to cierpienie, na chwałę Boga. Ale dopóki mamy szansę musimy walczyć. O swoje życie i wartości.

Ksiądz Kaczkowski mówi: „Nasz stosunek do obcych, do gości jest bardzo zły. Czy my jesteśmy prawdziwymi chrześcijanami? Śmiem w to wątpić.” Ja śmiem wątpić, że chrześcijaninem jest ktoś kto się poddaje.

A Józefa i Maryję bym wpuściła do Europy. Mało tego, gdybym ich ujrzała, pewnie padłabym na kolana i oddała cześć. Bo nasz Bóg jest tak wielki, że Jego obecności nie da się nie zauważyć i zignorować, On ma moc, nawet ukryty w kawałku białego chleba. Czego nie można powiedzieć o Allahu. To nas dzieli. I dzieli nas to, że nie zabijamy, nie gwałcimy kobiet. Nie twierdzę, że to są WSZYSCY uchodźcy. Ale chyba każdy widzi co się dzieje w miejscach do których docierają, a przed czym każdy chce uciec.

Wiara to nie puste zasłanianie się Ewangelią, ale też logiczne myślenie. I przede wszystkim walka do końca. Jezus w Ogrójcu też prosił o oddalenie kielicha. Prośmy więc o uchronienie Europy przed dechrystianizacją, a nie pozwalajmy na nią.