Czy zmarnowaliśmy Wielki Post?

Od dłuższego czasu pojawiają się we mnie takie refleksje, czy czas Wielkiego Postu wykorzystałam dobrze. Założenia i postanowienia nie wychodzą mi już tak dobrze jak kiedyś. W moim myśleniu na temat Boga niewiele się zmienia. Wydawałoby się, że stoję w miejscu, tak jak pewnie wiele innych osób.

Możemy się załamywać, jacy to jesteśmy beznadziejni, jak to nasze wielkie, piękne plany się nie powiodły, jak to zawiedliśmy Pana Boga… A jaka w tym pycha…

Po co tak naprawdę jest czas Wielkiego Postu? Po to żebyśmy sobie pokazali, że możemy więcej? Że jesteśmy silni? Że się tak wspaniale nawracamy, pościmy, jesteśmy tacy dobrzy?

Ewidentnie nie i pokazuje nam to wyraźnie dzisiejsza ewangelia. Do Jezusa zostaje przyprowadzona kobieta przyłapana na cudzołóstwie. A Jezus? Jezus ją wyciąga z błota w którym była i mało tego, jest nią zachwycony, pewnie pomyślał sobie: „Ale super, żeście mi tę grzesznicę tutaj przyprowadzili! Będę ją teraz kochać i już nie będzie nieszczęśliwa!”

I szczerze, chcę być taką cudzołożnicą, chce pójść do Jezusa, pokazać Mu się z najgorszej możliwej strony, powiedzieć „Zobacz, nie dałam rady, ale to nic. Możesz mnie kochać”. A On wtedy w Wielki Czwartek, Wielki Piątek, Wielką Sobotę będzie miał wielkie pole do popisu. Będzie mógł nam przypomnieć po raz kolejny, jak bardzo Jego Miłość pozbawiona jest wszelkich granic.

Na pytanie czy zmarnowałam Wielki Post odmawiadam „Nie”. Nie zmarnowałam go na pokazanie sobie, że to ja jestem dla Boga. Ja Mu nic nie mogę dać, z wyjątkiem samej siebie. A nie oszukujmy się, to nie jest nic wielkiego (tym bardziej że mam 1,58 m). Za to On, może z tym zrobić coś niesamowitego.

3 komentarze do “Czy zmarnowaliśmy Wielki Post?”

  1. Wielkopostne postanowienia powinny być praktyczne. A więc np. nie „będę się modlić”, jeśli nie mam na to czasu, ale właśnie „nie będę marnować żadnej chwili”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *