„XI: Nie hejtuj”

Wszyscy obgadujemy ludzi. Problem jest wtedy, kiedy osoba obgadywana dowiaduje się, że została obgadana. Ja właśnie niedawno zaczęłam się o tym dowiadywać.

Podobno jestem fałszywa. Podobno nie szanuje ludzi. Znam siebie i wiem, jakie wady mnie dotyczą, a jakie nie. To co usłyszałam jest dla mnie trochę szokujące. Co mnie jednak boli bardziej to to, że nie usłyszałam tego prosto w twarz.

Obgadywanie ludzi czyni z nas królów opinii. Kiedy mówimy coś o kimś nie do tej osoby, nie dajemy jej żadnej szansy na obronę. Zazwyczaj w dodatku wybieramy sobie ludzi, którzy będą nam przytakiwać. Możemy osądzać i w dodatku dostaniemy jeszcze poparcie. Wydajemy wyroki na ludzi, stawiając ich w najgorszym możliwym świetle. Wpływamy też na ich relacje z innymi ludźmi. Każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu ulega takim sugestiom i uprzedza się do ludzi, często potem nawet nie chce tej osoby poznać.

Miałam ostatnią ciekawą sytuację w tym kontekście, jednak zupełnie odwrotną. Chcąc spróbować swoich sił w dziennikarstwie, wybrałam się do miejscowego dziennika, by zacząć tam praktyki. Oczywiście na praktykę zostałam przyjęta, ale szybko zorientowałam się, że podejście pani redaktor nie będzie sprzyjać mojej dalszej pracy. Nie tylko utrudniała mi komunikację z redakcją, ale przede wszystkim traktowała mnie tak, jakbym nic nie znaczyła. Bo przecież byłam tylko praktykantką. Mam wielki szacunek do siebie jako człowieka, co uważam za cechę każdego normalnego chrześcijanina. Postanowiłam więc zrezygnować. Ale przy okazji poszłam do redakcji i powiedziałam tej kobiecie, prosto w twarz co myślę na temat jej zachowania. Możecie się domyśleć jaka była jej reakcja. Bardzo prawdopodobne, że w ten sposób zafundowałam sobie bilet w jedną stronę, który nigdy nie pozwoli mi rozwinąć skrzydeł w tej dziedzinie życia. Ale wiem, że musiałam jej to powiedzieć. Przede wszystkim dlatego, żeby kiedyś zrozumiała co robi źle. W ten sposób dałam jej szansę na obronę, a raczej szansę na zjechanie mnie od góry do dołu.

Wiem, że sama nie zawsze postępuję w ten sposób. Kiedy obgaduję, nie daję ludziom takiej szansy. Stawiam siebie w najbardziej komfortowej sytuacji. Ciągle nam brakuje empatii. Próby postawienia się na miejscu tej drugiej osoby. Za każdym razem, kiedy chcemy coś powiedzieć najpierw musimy przemyśleć, jak poczulibyśmy się wtedy, gdy to co mówimy, ktoś powiedziałby o nas.

Czasem jest ciężko się nie wyżalić, kiedy ktoś nas skrzywdzi i to zrozumiałe. Jednak ważne jest to, by mówić o tym co się stało, ale nie osądzać na tej podstawie człowieka. Nie wydawać opinii, pt: „Ona jest taka, czy taka”.

Jeżeli kogokolwiek jakieś moje zachowanie zraniło, to przepraszam z całego serca. Nie jestem idealna, ale uwaga, Ty też nie jesteś. Nikt z nas nie jest, każdy popełnia błędy. Jeśli jednak ktoś Cię zrani, pamiętaj, że zasługuje na to, by się o tym dowiedzieć. Od Ciebie, nie od kogoś, kto go nawet nie zna.

4 komentarze do “„XI: Nie hejtuj””

  1. Mam tą skłonność , najgorzej ,że potem nie mogę spać, i się………….przemykam ,jak ci pierwsi z Raju,….i wtedy bardzo boję się umierać. Niedawno doświadczyłam tego na własnej skórze i teraz się męczę ……..bo trapią mnie urazy, nie mam siły chodzić na wspólnotę , …zobaczyłam prawdę o sobie , jak ze mną jest naprawdę względem przebaczania sobie i innym….szemranie i rozczarowanie ,jednym słowem ,,oczyszczenie,,
    Pozdrawiam, świetny artykuł.

    1. Wspólnota zamiast budować rujnuje, ulegając pokusie która pochodzi od Złego. Trzeba z tym walczyć – modlitwa może wszystko zmienić, bo jest wołaniem o Bożą łaskę, która nie ma ograniczeń! Wytrwałości!
      Pozdrawiamy!

Skomentuj Jolanta Baranska Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *