Dlaczego masturbacja to nie najlepszy sposób na spędzanie wolnego czasu? cz.II

Za nami pierwsza część, która mówiła o tym, jak masturbacja wpływa na nas samych, o tym, że niszczy nas od środka, uzależnia.  Przechodzimy dalej. Jakie są skutki masturbacji jeśli chodzi o seks?

Od razu uprzedzam, że na pewno nie działa to w taki sam sposób w każdym przypadku. Ucisk ręki mężczyzny w czasie masturbacji jest o wiele silniejszy niż ucisk pochwy w czasie seksu. Z jednej strony, jak to zostało ujęte w komentarzu do poprzedniego wpisu: ” taki przetrenowany przez siebie facet łatwiej zapewnia później przyjemność swojej żonie, bo nie kończy po 1 minucie.”  Może to się skończyć w ten sposób, ale takie przetrenowanie może też sprawić, że mężczyzna nie będzie odczuwać żadnej przyjemności z seksu. Mało tego, mężczyzna może nie być zdolny do seksu. Może być tak przyzwyczajony do masturbacji, że nie będzie potrafił zbliżyć się do kobiety. Pamiętam dobrze odcinek „Rozmów w toku”, w którym jedna kobieta opowiadała, jak w noc poślubną jej świeżo upieczony mąż zamiast dobierać się w końcu do niej, robił sobie dobrze, zupełnie bez jej udziału.

Wreszcie, co ma sobie myśleć kobieta, kiedy jej mężczyzna woli się masturbować, zamiast z nią współżyć? Jak bardzo musi być słaba w łóżku? Jak bardzo nieatrakcyjna? Co jest z nią nie tak? Nawet jeśli to nie tak, nawet jeśli problem tkwi w mężczyźnie, kobieta sobie po prostu dopowiada to i owo. Wiele kobiet zaczyna też po prostu czuć obrzydzenie do swojego mężczyzny, nie rozumiejąc dlaczego to robią. Prawdopodobnie odsetek płci pięknej jest trochę mniejszy, ale nikt nie mówi, że panie nie mają takich problemów. Dla mężczyzn to równie krzywdzący sygnał. A dla samych kobiet nic przyjemnego.

Z masturbacją bezpośrednio wiąże się pornografia.  Ona również uzależnia. I powoduje zniszczenie. Oglądając pornografię zniekształcamy swoje patrzenie na seks. Widzimy doskonałe kobiety, doskonałych mężczyzn. Seks, mało tego, że doskonały. Wszystkie możliwe pozycje, wszystkie kombinacje. Kolorowe stroje, kolorowe historie.  Nijak to się ma do realnego życia. To może spowodować duży zawód w sypialni. Wiadomo, że im więcej czegoś oglądamy, tym bardziej przenika to naszą psychikę. Tworzy w umyśle wizję seksu, która diametralnie odbiega od tego, jak jest naprawdę. Dodatkowo odziera z godności, zarówno kobiety jak i mężczyzn.

Masturbacja nie jest spoko. Wbrew temu, co się uważa, że to coś zdrowego, naturalnego, istnieje wiele motywów, dla których warto z niej zrezygnować.

8 myśli nt. „Dlaczego masturbacja to nie najlepszy sposób na spędzanie wolnego czasu? cz.II”

  1. Witajcie,

    Na pocątku chciałem podziekąwać za te artykuły. Ja osobiście uważam tą tematykę za bardzo ważną, w pierwszym rzędzie z powodów osobistych, że mam problem (?) z masturbacją i robię to już od 8 lat a mam teraz prawie 22. Próbowałem z tym przestać na bardzo wiele sposobów, ale to się nie udało. Jest to zazwyczaj silniejsze ode mnie, choć nikt mi nie powie czy to jest już uzależnienie czy „jeszcze” normalne. To co napisałaś w poprzedniej części, że mężczyzna się czuje słaby i bezwartościowy po masturbacji to potwierdzam w 100%. Zawsze po czuję obrzydzenie do samego siebie. Dziękuję za przedstawienie tego problemu od strony kobiet, bo nikt mi tego nigdy nie opowiedział.
    Jak na razie zacząłem z tym walczyć i udało mi się najgorsze zło wyłączyć czyli pornografię. Polecam strasznie blog http://nadopaminie.blogspot.com/2013/08/pornografia-powoduje-problemy-z-erekcja.html gdzie jest mnóstwo opisów ludzi uzależnionych jak i powodów dla czego to robimy i jakie to może mieć skutki.
    Nie zgadzam się też z opinią, że „trenowanie” ma tu jakiś sens, bo to się wymyka bardzo szybko spod kontroli. Tak jak pisałaś wcześniej, współżycie między kobietą a mężczyzną jest czymś naturalnym danym od Boga. Ksiądz Marek Dziewiecki powiedział na jednym audiobooku od seksualności, że Bóg powiedział „rozmnażajcie się” i seks między kobietą i mężczyzną jest czymś barzdo pozytywnym. Przez masturbację oraz ciągłe czytanie przy rachunku sumienia, że masturbacja i seks to grzech, powstało we mnie wrażenie, że to jest bardzo zła potrzeba chłowieka, ale musiałem perspektywę trochę zmienić. To mi się właśnie nie podoba, że kościół potępia masturbację nie mówiąc DLA CZEGO to jest złe. Właśnie te ostatnie rozważania zaczęły mi uświadamiać co się ze mną dzieje.
    Prawda jest też taka, że seksualność nas może zniszczyć jak i innych. Seksualność i nasze postępowanie z naszym ciałem jest sprawą o wiele bardziej poważną niż się wielu osobom wydaje.
    U mnie osobiście problem polega na tym, że choć mam najlepsze chęci to brakuje mi osoby, z którą o tym można swobodnie porozmawiać, bo niestety nie mam tak bliskiej osoby, która by mnie wspierała. Mnie ochota na masturbację zaczyna męczyć, kiedy jestem sam i od dłuższego czasu z nikim nie porozmawiam i czuję się już zapomniany, samotny i pusty. Potem się masturbuję i wcale nie jest lepiej. Bardzo brakuje mi takiej osoby, która by wspierała w tym problemie do której można by napisać jak się nie wie co już zrobić. Jest to zawsze zobowiązanie względem innej osoby. Wszystkiego co próbowałem żeby przestać to nie zadziałało. Dla tego dobrze, że na ten temat piszecie, bo wiele osób nie są nawet świadomych co czynią i jaki efekt to później przyniesie. Ja bardzo bym chciał przestać, żeby żyć z innymi w zgodzie jak i również móc podarować siebie jakiejś kobiecie, którą spotkam i bardzo bym nie chciał, żebym ją tak kaleczył takim uzależnieniem. Choć teraz jest strasznie trudno.
    Nie zapominjcie o modlitwie za te osoby i problemy z tym związane. Wierzę, że Bóg z tym pomoże.

    1. Jasne, że pomoże! Pamiętaj, „słabość jest lekarstwem na pychę”. Mega Ci dziękuję, że się podzieliłeś swoim doświadczeniem, to nas utwierdza w tym, że pisanie o tym ma sens! Trzymaj się ciepło, z Bogiem! +

  2. Witam ponownie 😀
    Ojoj, przykład jakiegoś faceta z „Rozmowy w toku” strasznie zaniża poziom całego artykułu, sensacja jak z „faktu” albo „super ekspresu”.
    Są takie zaburzenia, że facet woli się masturbować zamiast współżyć z kobietą. Są też takie gdzie kobieta woli przebierać się za konia, albo być poniżaną i bitą kablem po tyłku. Nie popadajmy w skrajności, wynikać one mogą z wielu faktów, a nie tylko jako następstwo masturbacji.

    Poza sporadycznymi przypadkami, większość facetów nie ma potem najmniejszych problemów przy współżyciu z kobietą.
    Z resztą tak jak mówiłem w poprzednim komentarzu, nie ma faceta, który się nie masturbował/masturbuje! Serio, to się
    może wydawać nieprawdziwe, ale tak jest. Więc każdy facet powinien mieć wtedy problem z współżyciem.

    Argument o tym, że ręka jest ciaśniejsza od pochwy… Jeśli ściska się z całej siły, to owszem jest. Z drugiej strony jednak, jeśli nie jest się prostytutką na emeryturze, to pochwa również jest 😉

    Kwestia koleja, co jak to dziewczyna masturbuje faceta? Albo seks oralny? Co wtedy mówi wyrocznia, dobrze to, czy nie? Załóżmy, że są po ślubie.
    Jeszcze jedna kwestia, a co jak ona to lubi?! Albo jeśli nie przeszkadza jej, że jej facet masturbuje się np. będąc pół roku za granicą, do jej fotek na przykład?

    Pornografia jest zła, owszem. Mówiłaś też, że w rzeczywistości seks nie będzie taki urozmaicony, w różnych pozycjach.
    Czemu nie? Nie rozumiem tego, zakładasz, że facet się znudzi, ale jestem pewien, że Ty też byś się zanudziła choćby roku tego samego seksu misjonarskiego.
    Można próbować nowych rzeczy, jeśli ma się zgodę partnera oczywiście, wtedy wszystko jest super. Monotonia dobija każdego.

    Na facebooku napisałaś, że na temat kobiecych gumowych zabawek nie masz doświadczenia, więc pisać nie będziesz.
    Na temat masturbacji facetów już masz? Śmieszne to, bo argumenty wymyślone chyba na poczekaniu, albo wzięte z jakichś bieda źródeł.

    Liczyłem na fajny artykuł, a jest taki se. Jeśli się człowiek zastanowi, to na każdy temat można wymyślić argumenty przeciw.

    Problem jest taki, że nie masz absolutnie żadnego doświadczenia w tym zakresie, a stawiasz się na pozycji znawcy. Ja pisałem z doświadczenia swojego, ale też paru dobrych przyjaciół.

    Pozdrawiam ciepło, bo zima nadeszła 😀

    1. Co do „Rozmów w toku”, to kwestia subiektywnej oceny, dla mnie mimo wszystko do pewnego momentu ten program był dobry. Widoczna jest jednak coraz większa degradacja poziomu telewizji, co też można było zauważyć na przykładnie tego programu. Co do doświadczenia, piszesz, że każdy mężczyzna się kiedyś masturbował, a ja uważam, że każdy człowiek. Seksualność jest w nas wpisana, odzywa się w pewnym momencie dorastania. I nie jest tak, że nie mam absolutnie żadnego doświadczenia w tej kwestii, choć nie biegam po sexshopach szukając gumowej pałki. Ale przede wszystkim wiedzę opieram na rozmowach z ludźmi, z mężczyznami i kobietami, dla których masturbacja to jest problem. I dlatego w ten sposób ją widzę i opisuję. Każdy ma prawo do swojego zdania, nasze się różni i myślę, że to by było na tyle. Również ciepło pozdrawiam 🙂

  3. Jak widzę, że niektórym trudno sobie wyobrazić, jak może się skończyć jazda w autobusie pełnego ludzi, gdy prowadzi ją kierowca będący w stanie sukcesywnie wzrastającego napięcia seksualnego, pod wpływem pracy gruczołów rozrodczych.

    Argumenty w artykułach cieniutkie , nie poparte rzeczywistymi zjawiskami związanymi z ludzką seksualnością. Stwierdzenie, że Bóg zabrania ludziom regulacji wzrastającego napięcia seksualnego
    i że to On (Bóg) naraża ludzi przez to na niebezpieczeństwo utraty życia nie znajduje uzasadnienia w Objawieniu. Wszystkie argumenty skierowane przeciwko ludzkiej seksualności są pomysłami ideologów o proweniencji manichejskiej.

    Zjawiska związane z ludzką seksualnością stały się powodem problematycznego zachowania kleru , znęcającego się w konfesjonałach nad młodymi chłopcami, którzy z racji swojego wieku nie poznali jeszcze szczegółów związanych z biologicznymi procesami jakie zachodzą w ich ciele.

  4. Jako mężatka z pewnym stażem dodam coś od siebie. Otóż większość moich koleżanek uczyła się przeżywać orgazm samemu – poprzez masturbację właśnie. I to im pomogło w małżeńskim życiu czerpać radość z seksu. I to dotyczy też praktykujących i wierzących żon – chrześcijanek. Ja wyszłam późno za mąż – mając 29 lat. I po 6 latach od ślubu nadal nie miałam orgazmu. Masturbacji przed ślubem nie próbowałam – no bo jak to – ja chrześcijanka jestem przecie…… Jak zaczęłam w końcu szukać dla siebie pomocy w tym względzie to się bardzo ciekawych rzeczy zaczęłam dowiadywać – zupełnie niezgodnych z chrześcijańskim stylem życia. Pisze to w sumie jako ciekawostkę, bo widzę, że blog jest pisany przez młode osoby. Nie wszystko jest takie proste jak kościół to maluje.

    1. To o czym piszesz to bardzo ważny i zaniedbany problem. Wiele kobiet cierpi w tej kwestii. Ale są też takie, bo znam je osobiście, które czerpią przyjemność z seksu, tego zupełnie klasycznego, uważając że żadne dodatkowe atrakcje nie są potrzebne. Tyle jedynie mogę Ci odpisać, bo nie mam pojęcia jak ten problem rozwiązać, nie jestem w tych sprawach specjalistką, ale staram się dużo rozmawiać o tym z ludźmi. Może to być kwestia nie dobrania się z mężczyzną. I masz rację, nie wszystko jest takie proste. Z tym, że Kościół to ludzie, którzy nie są ani wszechwiedzący, ani nieomylni, ani też wszechmogący. Więc nie możemy od Kościoła oczekiwać rozwiązania wszystkich problemów. Ale od Boga już tak. Pytanie, czy ktoś się kiedyś modlił o dobry seks?

      1. Mnóstwo osób się o to modli – wbrew pozorom :). Ale czy to pomaga to już inna kwestia. Chyba piszecie o czymś innym niż ja. Nie chodzi o masturbację zamiast seksu, tylko o to, że kobiety o których ja pisałam znały swoje ciała i swoje reakcje i potrzeby, a ja wchodząc w małżeństwo w późnym wieku, nie wiedziałam o sobie pod tym względem nic. Więc tamte były „do przodu” w porównaniu ze mną. Nauczenie się przeżywania orgazmu razem z mężem było dla nich łatwiejsze i bardziej naturalne. A mi dotąd się to nie udało – pomimo prób, chęci i wysiłku. A jeśli miałabym być z mężem niedopasowana to mam się z nim teraz rozwieźć?(pyt. retoryczne) Swoją drogą ciekawe że o niedopasowaniu napisałyście :), bo kościelne teksty raczej mówią o tym, że każda kobieta na pewno będzie pasowała do każdego mężczyzny za którego wyjdzie.
        W każdym razie jak słyszę (a raczej widzę) teksty takie jak o. Knotza, że orgazm to naturalna nagroda za zrodzenie dzieci, to mi się nóż otwiera w kieszeni – dzieci zrodziłam – a jak – to mi się nagroda należy – a co ;). No nic 🙂
        pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *